poniedziałek, 23 czerwca 2014
Dzień taty
Dziś dzień ojca, a więc chciałabym również tutaj złożyć życzenia. Tato zawsze byłeś dla mnie nie tylko rodzicem ale najlepszym kumplem. Od małego uczyłeś mnie szacunku do innych ludzi, oraz przedmiotów. Zawsze się dla mnie starałeś. Doceniam to. Chciałabym Ci życzyć wszystkiego najlepszego, jeszcze więcej cierpliwości, żebyś spełnił wszystkie swoje marzenia i żebyś odnosił same sukcesy. Chce żebyś wiedział, że pomimo tego, że czasem jestem nie miła, pyskata i złośliwa to w głębi jestem bardzo wrażliwa i bardzo mnie boli gdy myślisz, że mi nie zależy. Kocham Cie i pamiętaj zawsze będę doceniać wszystko co dla mnie robisz.
czwartek, 19 czerwca 2014
Druga strona medalu...
Jestem dość zamknięta w sobie, słaba psychicznie. Dusze w sobie każdy problem. To mnie zabija od środka. Dla znajomych i rodziny staram się zachowywać normalnie. Dla mnie nie jest to łatwe. Ciągle jestem smutna, tylko na bosku, przy koniach i z przyjaciółmi czuję się szczęśliwa. Nie chętnie mówię o swoich problemach, wręcz nie umiem o tym mówić. Ale staram się. Pisząc tego bloga jest mi łatwiej. Pogodziłam się już z tym, że jestem inna. Mam bardzo niską samoocenę, to mnie chyba najbardziej dołuje. Na szczęście mam wsparcie od rodziny i przyjaciół. Chce się zmienić. Pomału dążę do tego. Dziś wieczorem wraz z moją przyjaciółką idę do kina. Chce się oderwać od rzeczywistości, zrelaksować. Na pewno dobrze mi to zrobi. Lubie siedzieć sama. Lecz wiem, że to nie jest dobre rozwiązanie. Dlatego jak najwięcej czasu spędzam z przyjaciółmi. Wychodzę prawie codziennie. Uwielbiam spędzać z nimi czas, ale gdy mam przebywać wśród wielu nieznanych mi ludzi na raz, mam ochotę uciec. Jestem też bardzo wstydliwa, a to tym bardziej mi nie pomaga. Tak samo to, że łatwo mnie doprowadzić do łez. Gdyby nie to, że mam jakiś cel w życiu, do którego dążę, zapewne leczyłabym się już u psychologa. Na razie nie jest mi on potrzebny. Widzę poprawę. Mój strach przed ludźmi pomału mija. Stałam się też odważniejsza. Myślę, że to wszystko dzięki moim znajomym. Mam dość dziwny charakter, ponieważ nie chce chodzić na różne festyny ze względu na zbyt wiele ludzi, ale gra na stadionie przy kilku tysiącami ludzi bardziej mnie zachęca niż odstrasza. Nie umiem tego wyjaśnić. Sama tego nie rozumiem, aczkolwiek cieszy mnie to, że moja fobia nie będzie mi przeszkadzać w grze.
Ognisko
Wczoraj pojechałam z klasą do lasu na ognisko. Gdy rozpaliliśmy ogień, usmażyliśmy i zjedliśmy kiełbaski, poszliśmy grać w piłkę. Mimo, że nie powinnam, zagrałam razem z moimi kolegami. Czułam się dobrze. Nic mnie nie bolało. Potem zagraliśmy w podchody, ponieważ mieliśmy idealne warunki do tego, gra była wspaniała. Graliśmy oczywiście w lesie. Parę razy wpadłam w pokrzywy i trochę się podrapałam, ale za to zabawa była przednia. Bawiliśmy się do zmierzchu. Trochę się bałam o mój brzuch, ponieważ sporo biegałam. Rzeczywiście odczuwałam potem mały ból. Ale to mnie nie zatrzyma, wspaniale było nareszcie od dwóch tygodni pobiegnąć jak najszybciej potrafię. Ale dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia wole tego nie powtarzać przez najbliższy tydzień. Było to ostatnie ognisko z moją obecną klasą. Na pewno będę je długo wspominać. Zwłaszcza pewne miejsce, w którym się chowałam podczas podchodów. Szło się tam dość długo, ale było warto.
wtorek, 17 czerwca 2014
Na ryby..
Byłam dziś wieczorem na rybach. Niestety nic nie brało. Mimo tego świetnie się bawiłam, rozpalając ognisko oraz przygotowując parę innych rzeczy. Jutro za to jadę na ognisko klasowe. Ostatnie ognisko z moją obecną klasą. Ale za nim pojadę na ognisko, jadę na zdjęcie szwów. Mam też w planach pojechać do Decathlonu. Aby kupić wysokie gumowe buty do jazdy konnej, obecnie posiadam tylko sztyblety i czapsy (sztylpy). Konno jeżdżę już 4 lata. Kocham to tak bardzo, że pomimo iż wsiadam na koński grzbiet ze świadomością, że mogę zginąć to i tak to robię. Galopując czuję się jakbym płynęła w powietrzu. Tego nie da się opisać. Wydaje się to zbyt piękne, by było prawdziwe. Uwielbiam również skakać przez przeszkody. Mimo, że w tamtym roku zaliczyłam dość poważny wypadek podczas skoków i tak się nie zraziłam do tej dyscypliny. Nadal bezgranicznie ufam tym istotą. Z konia spadłam trzy razy. Ponoć nie zaznał nikt jeździectwa blasku, kto nie całował nigdy piasku. Rzeczywiście coś w tym jest. Po upadku z konia można się zrazić do jazdy lub tak jak to było w moim przypadku, można nabrać więcej szacunku do tych zwierząt. Gdy człowiek raz porządnie się poobija i zrozumie, że nie jest ze stali, lecz jest jak szkło, które w każdej chwili może pęknąć, jest bardziej ostrożny.
Problemy zdrowotne...
W ostatnim poście wspomniałam, że miałam wycinany wyrostek. Było to około dwóch tygodni temu. Będę mogła grać dopiero w lipcu. Po operacji czułam się bardzo słabo, pamiętam, że ciężko było mi się wybudzić narkozy. Mój stan nie był za dobry. Miałam zapalenie otrzewnej. Gdyby nie wzięliby mnie na stół operacyjny, mogłabym umrzeć w ciągu najbliższej doby. Ból brzucha przed operacją był nie do wytrzymania. Po wszystkim okazało się jeszcze, że miałam bakterie coli. Nie mam pojęcia skąd to cholerstwo wzięło się w moim organizmie. Teraz czuję się o wiele lepiej. Jestem w stanie biegać, skakać i kopać piłkę, ale nie chce ryzykować popękaniem szwów. Muszę się uzbroić w cierpliwość. Nie jest to łatwo. Zawsze byłam nie cierpliwa. Pocieszam się tym, że przynajmniej będę mogła grać, bo przecież są ludzie, którzy grali ale ulegli wypadkowi i nie zagrają już do końca życia. A u mnie to tylko przejściowe. Najważniejsze jest to by się nie załamywać. W tedy szybciej dochodzi się do siebie i przede wszystkim nie wolno się poddawać. Tylko małymi kroczkami brnąć do przodu. Upadamy żeby powstać, wstajemy żeby biec, biegniemy żeby wygrać. Pocieszam się też tym, że na boisko wrócę jeszcze silniejsza.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Piłka nożna, czyli... jak to się zaczęło.
W piłkę nożną gram już od 6 lat. Zamiłowaniem do piłki zaraziłam się od mojego taty, byłego piłkarza ligi amatorskiej. Jest w tym sporcie to coś, co mnie do niego przyciąga. Zawsze marzyło mi się stanąć na murawie stadionu, po brzegi wypełnionego ludźmi, którzy skandowali by moje nazwisko. To chyba marzenie każdego piłkarza. Obecnie trenuje w klubie z mojego miasta. Mam za sobą parę sukcesów. Kiedyś w finale turnieju województwa Świętokrzyskiego doszło do sytuacji, w której musiałam strzelić decydującego gola. Mój karny miał zdecydować o wygranej bądź przegranej. Mimo wielkiej presji strzeliłam gola, po czym wszyscy z drużyny w napływie euforii się na mnie rzucili. Nigdy tego nie zapomnę. Nie potrafię żyć bez piłki. Pytając po co gram to tak, jakby zapytać po co oddycham. Football nauczył mnie wytrwałości, wiary w siebie, odwagi i szacunku oraz walki. Gdy zaczęłam kibicować mojej ukochanej Borussi, nauczyłam się by nigdy się nie poddawać. Choćby nie wiem co. Moim mentorem stała się klubowa gwiazda Marco Reus. Marco ponieważ jest bardzo ambitny, zawsze walczy do końca. Stara się nawet gdy ma gorszy dzień. Podaje kolegom, zawsze czeka żeby inni podbiegli w pole karne rywala i dopiero wtedy przeprowadza akcje, lubię go bo nie robi nic na siłę, myśli, jeśli lepiej jest podać niż strzelać on podaje a nie na siłę próbuje zrobić z siebie gwiazdę. Jest świetnie wyszkolony technicznie, potrafi zagrać zarówno lewą jak i prawą nogą. Podoba mi się jego styl, to jak się porusza na boisku. Marco lubi pomagać to jego kolejna świetna cecha już trochę poza boiskiem. Jestem dumna z tego, że kibicuje BVB bo właśnie tam rodzą się takie gwiazdy jak Reus. (Przypominam, że Reus jako dzieciak grał w młodzieżowej Borussi Dortmund.) Wolny czas zawsze spędzam na boisku lub orliku. Tam czuje się najlepiej. Kocham tak beztrosko biegać po boisku, skąpana w słońcu. Niestety grać będę mogła dopiero za miesiąc. Ponieważ jestem po operacji wycięcia wyrostka.
niedziela, 15 czerwca 2014
O mnie
Mam na imię Julia, jestem piłkarką oraz wiernym kibicem Borussi Dortmund. Bloga założyłam aby pokazać, że zawsze należy walczyć do końca i po to by zmotywować. Ja sama ostatnio, bardzo tego potrzebowałam. Ale o tym napisze w późniejszych postach. Jeśli spodoba Ci się coś w moim blogu, pozostaw po sobie komentarz! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)