wtorek, 17 czerwca 2014
Problemy zdrowotne...
W ostatnim poście wspomniałam, że miałam wycinany wyrostek. Było to około dwóch tygodni temu. Będę mogła grać dopiero w lipcu. Po operacji czułam się bardzo słabo, pamiętam, że ciężko było mi się wybudzić narkozy. Mój stan nie był za dobry. Miałam zapalenie otrzewnej. Gdyby nie wzięliby mnie na stół operacyjny, mogłabym umrzeć w ciągu najbliższej doby. Ból brzucha przed operacją był nie do wytrzymania. Po wszystkim okazało się jeszcze, że miałam bakterie coli. Nie mam pojęcia skąd to cholerstwo wzięło się w moim organizmie. Teraz czuję się o wiele lepiej. Jestem w stanie biegać, skakać i kopać piłkę, ale nie chce ryzykować popękaniem szwów. Muszę się uzbroić w cierpliwość. Nie jest to łatwo. Zawsze byłam nie cierpliwa. Pocieszam się tym, że przynajmniej będę mogła grać, bo przecież są ludzie, którzy grali ale ulegli wypadkowi i nie zagrają już do końca życia. A u mnie to tylko przejściowe. Najważniejsze jest to by się nie załamywać. W tedy szybciej dochodzi się do siebie i przede wszystkim nie wolno się poddawać. Tylko małymi kroczkami brnąć do przodu. Upadamy żeby powstać, wstajemy żeby biec, biegniemy żeby wygrać. Pocieszam się też tym, że na boisko wrócę jeszcze silniejsza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz