czwartek, 19 czerwca 2014
Druga strona medalu...
Jestem dość zamknięta w sobie, słaba psychicznie. Dusze w sobie każdy problem. To mnie zabija od środka. Dla znajomych i rodziny staram się zachowywać normalnie. Dla mnie nie jest to łatwe. Ciągle jestem smutna, tylko na bosku, przy koniach i z przyjaciółmi czuję się szczęśliwa. Nie chętnie mówię o swoich problemach, wręcz nie umiem o tym mówić. Ale staram się. Pisząc tego bloga jest mi łatwiej. Pogodziłam się już z tym, że jestem inna. Mam bardzo niską samoocenę, to mnie chyba najbardziej dołuje. Na szczęście mam wsparcie od rodziny i przyjaciół. Chce się zmienić. Pomału dążę do tego. Dziś wieczorem wraz z moją przyjaciółką idę do kina. Chce się oderwać od rzeczywistości, zrelaksować. Na pewno dobrze mi to zrobi. Lubie siedzieć sama. Lecz wiem, że to nie jest dobre rozwiązanie. Dlatego jak najwięcej czasu spędzam z przyjaciółmi. Wychodzę prawie codziennie. Uwielbiam spędzać z nimi czas, ale gdy mam przebywać wśród wielu nieznanych mi ludzi na raz, mam ochotę uciec. Jestem też bardzo wstydliwa, a to tym bardziej mi nie pomaga. Tak samo to, że łatwo mnie doprowadzić do łez. Gdyby nie to, że mam jakiś cel w życiu, do którego dążę, zapewne leczyłabym się już u psychologa. Na razie nie jest mi on potrzebny. Widzę poprawę. Mój strach przed ludźmi pomału mija. Stałam się też odważniejsza. Myślę, że to wszystko dzięki moim znajomym. Mam dość dziwny charakter, ponieważ nie chce chodzić na różne festyny ze względu na zbyt wiele ludzi, ale gra na stadionie przy kilku tysiącami ludzi bardziej mnie zachęca niż odstrasza. Nie umiem tego wyjaśnić. Sama tego nie rozumiem, aczkolwiek cieszy mnie to, że moja fobia nie będzie mi przeszkadzać w grze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz