poniedziałek, 16 czerwca 2014

Piłka nożna, czyli... jak to się zaczęło.

W piłkę nożną gram już od 6 lat. Zamiłowaniem do piłki zaraziłam się od mojego taty, byłego piłkarza ligi amatorskiej. Jest w tym sporcie to coś, co mnie do niego przyciąga. Zawsze marzyło mi się stanąć na murawie stadionu, po brzegi wypełnionego ludźmi, którzy skandowali by moje nazwisko. To chyba marzenie każdego piłkarza. Obecnie trenuje w klubie z mojego miasta. Mam za sobą parę sukcesów. Kiedyś w finale turnieju województwa Świętokrzyskiego doszło do sytuacji, w której musiałam strzelić decydującego gola. Mój karny miał zdecydować o wygranej bądź przegranej. Mimo wielkiej presji strzeliłam gola, po czym wszyscy z drużyny w napływie euforii się na mnie rzucili. Nigdy tego nie zapomnę. Nie potrafię żyć bez piłki. Pytając po co gram to tak, jakby zapytać po co oddycham. Football nauczył mnie wytrwałości, wiary w siebie, odwagi i szacunku oraz walki. Gdy zaczęłam kibicować mojej ukochanej Borussi, nauczyłam się by nigdy się nie poddawać. Choćby nie wiem co. Moim mentorem stała się klubowa gwiazda Marco Reus.  Marco ponieważ jest bardzo ambitny, zawsze walczy do końca. Stara się nawet gdy ma gorszy dzień. Podaje kolegom, zawsze czeka żeby inni podbiegli w pole karne rywala i dopiero wtedy przeprowadza akcje, lubię go bo nie robi nic na siłę, myśli, jeśli lepiej jest podać niż strzelać on podaje a nie na siłę próbuje zrobić z siebie gwiazdę. Jest świetnie wyszkolony technicznie, potrafi zagrać zarówno lewą jak i prawą nogą. Podoba mi się jego styl, to jak się porusza na boisku. Marco lubi pomagać to jego kolejna świetna cecha już trochę poza boiskiem. Jestem dumna z tego, że kibicuje BVB bo właśnie tam rodzą się takie gwiazdy jak Reus. (Przypominam, że Reus jako dzieciak grał w młodzieżowej Borussi Dortmund.) Wolny czas zawsze spędzam na boisku lub orliku. Tam czuje się najlepiej. Kocham tak beztrosko biegać po boisku, skąpana w słońcu.  Niestety grać będę mogła dopiero za miesiąc. Ponieważ jestem po operacji wycięcia wyrostka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz