wtorek, 17 czerwca 2014

Na ryby..

Byłam dziś wieczorem na rybach. Niestety nic nie brało. Mimo tego świetnie się bawiłam, rozpalając ognisko oraz przygotowując parę innych rzeczy. Jutro za to jadę na ognisko klasowe. Ostatnie ognisko z moją obecną klasą. Ale za nim pojadę na ognisko, jadę na zdjęcie szwów. Mam też w planach pojechać do Decathlonu. Aby kupić wysokie gumowe buty do jazdy konnej, obecnie posiadam tylko sztyblety i czapsy (sztylpy). Konno jeżdżę już 4 lata. Kocham to tak bardzo, że pomimo iż wsiadam na koński grzbiet ze świadomością, że mogę zginąć to i tak to robię. Galopując czuję się jakbym płynęła w powietrzu. Tego nie da się opisać. Wydaje się to zbyt piękne, by było prawdziwe. Uwielbiam również skakać przez przeszkody. Mimo, że w tamtym roku zaliczyłam dość poważny wypadek podczas skoków i tak się nie zraziłam do tej dyscypliny. Nadal bezgranicznie ufam tym istotą. Z konia spadłam trzy razy. Ponoć nie zaznał nikt jeździectwa blasku, kto nie całował nigdy piasku. Rzeczywiście coś w tym jest. Po upadku z konia można się zrazić do jazdy lub tak jak to było w moim przypadku, można nabrać więcej szacunku do tych zwierząt. Gdy człowiek raz porządnie się poobija i zrozumie, że nie jest ze stali, lecz jest jak szkło, które w każdej chwili może pęknąć, jest bardziej ostrożny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz